Sport i muzyka, czyli śpiewający i rapujący piłkarze.

Piłkarze, którzy mają na koncie epizody muzyczne

Zawodnicy są najczęściej kojarzeni ze swoich występów na boisku. W zasadzie nic w takim stanie rzeczy nie powinno dziwić. W końcu za to im płacą. Istnieją jednak piłkarze, którzy oprócz talentu do futbolu, przejawiają też zdolności artystyczne. Głównie grają w filmach, występują jako gwiazdy w reklamach, albo… tworzą muzykę. I właśnie to ostatnie będzie tematem tego tekstu. Niektórzy wolą grać na instrumentach, inni preferują chwalić się popisami wokalnymi. Którzy znani zawodnicy mają w dorobku przygodę z muzyką?

Wsparcie znanych z branży nie zaszkodzi

Pierwszy na myśl przychodzi młody zawodnik Lecha Poznań, czyli Tymoteusz Puchacz. Dzień po wywiadzie z Łukaszem Wiśniowskim i Jakubem Polkowskim z Food Trucka, na kanale SBM Label pojawił się filmik prezentujący efekt ich współpracy. Sama rozmowa i jej kulisy pojawiły się w filmiku pod tytułem „Piłkarz, który został raperem”. Dziennikarze już wcześniej wiedzieli, że Puchacz próbował swoich sił w tej dziedzinie muzyki, ale nigdy nie miał okazji bardziej się w niej zagłębić. „Wiśnia” razem z „Polkosiem” załatwili Tymoteuszowi możliwość nagrania wspólnego utworu ze znanym raperem w wytwórni SBM. Tym raperem był Jan-Rapowanie, który był zachwycony talentem piłkarza, wtedy wypożyczonego do GKS-u Katowice.

Film prezentujący rozmowę byłych współpracowników reprezentacji Polski z piłkarzem zebrał 150 tysięcy odsłon, podczas gdy klip z samą muzyką obejrzano prawie dziesięciokrotnie więcej razy. To więcej od części artystów z wytwórni, a także od niektórych piosenek samego Janka. Numer zebrał mnóstwo pozytywnych recenzji, a komentarze słuchaczy dobitnie podkreślały, że Puchacz ma talent. Na wniosek odbiorców tytuł kawałka został zmieniony, by wyglądał na profesjonalny, tak jak właściwie brzmiał. Po sukcesie na płaszczyźnie muzycznej Puchacz wrócił z wypożyczenia do Lecha i wywalczył sobie miejsce w pierwszej drużynie. Rok 2019 „Puszka” zdecydowanie zaliczy do udanych.

Człowiek orkiestra w polskiej lidze

Innym Polakiem, który znany jest z czegoś więcej niż gra w piłkę jest Marcin Budziński. Były piłkarz Cracovii, a obecnie Arki Gdynia to prawdziwy gość wielu talentów, bowiem oprócz komponowania muzyki, zdarza mu się jeszcze kręcić krótkometrażowe filmy. W reżyserowaniu sam musiał się wszystkiego nauczyć, ale w przypadku muzyki zdobył prawdziwe wykształcenie. Ukończył szkołę muzyczną I stopnia i znakomicie gra na trąbce, pianinie i gitarze. Gdy Cracovia 30 listopada 2015 roku wygrała pierwsze derby od 56 lat na stadionie Wisły, „Budzik” odegrał na trąbce klubowy hymn.

Marcin-Budzinski-w-barwadch-Melbourne-City-FC Sport i muzyka, czyli śpiewający i rapujący piłkarze.

Budziński komponuje również ścieżki dźwiękowe do swoich filmów, więc jest sporo różnych zajęć, w których się odnajduje. Poza tym opowiadał, że nagrywał rap z tekstami oraz muzykę rozrywkową
i jazzową. Rzadko zdarza się jednak, żeby dzielił się swoimi dziełami z szerszą publicznością. Jak sam mówi, zazwyczaj prezentuje je swoim bliskim i znajomym, a oni radzą mu, żeby spróbował popchnąć swoją działalność pozasportową dalej. Na razie się na to nie zanosi, ale po rozbracie
z piłką, kto wie?

Równie dobry przed mikrofonem co na boisku

Pół roku przed Tymkiem nieco bardziej znany od niego zawodnik zza granicy także na dobre zagościł w rap grze. Memphis Depay założył własny kanał na YouTubie, żeby chwalić się swoją twórczością. Pierwszy swój numer jest czysto freestyle’owy, a Holender nagrał go z okazji pięciu milionów obserwatorów na Instagramie. Część fanów skrytykowała go za fakt, że na teledysku palił cygaro, ale wobec zawodnika rapującego na tle Wieży Eiffla nie wyciągnięto żadnych konsekwencji.

Po miesiącu opublikował pierwszy w pełni przygotowany kawałek zatytułowany „No love”, który stał się absolutnym hitem. Od tego czasu odsłuchano go ponad 11 milionów razy, a piłkarz Olympique Lyon udowodnił, że nie tylko na murawie prezentuje się wyśmienicie. Depay oprócz tych dwóch wrzucił jeszcze jedną piosenkę, która co prawda aż takiej furory nie zrobiła, ale też ucieszyła spore grono odbiorców. Na razie, co oczywiste, głównie skupia się na karierze sportowej, ale po odwieszeniu butów na kołek, bez problemu powinien odnaleźć się w branży muzycznej.

Pianino to styl życia

Kiedyś Steeven Langil, były gracze Legii na lotnisku Chopina w Warszawie ujawnił swój talent do gry na pianinie. Podczas pobytu Legionistów w porcie lotniczym reprezentant Martyniki zasiadł przy wystawionych na środku poczekalni klawiszach i zaskoczył wszystkich swoich kolegów
z drużyny, a także pozostałych obecnych.

Oprócz Langila znam jeszcze dwóch amatorów gry. Jednym jest reprezentant Polski, a drugim piłkarz z Chile. Obydwu łączy fakt, że kiedyś grali dla Arsenalu. Pierwszy to Wojciech Szczęsny, który już lata temu dał się poznać ze swojej muzykalnej strony. Jego umiejętności gry na fortepianie zaprezentował na kanale „Łączy nas piłka” nie kto inny jak Łukasz Wiśniowski. Swoją drogą może „Wiśnia” powinien poszukać szczęścia jako producent muzyczny?

Drugi natomiast to Alexis Sanchez przebywający obecnie na wypożyczeniu w Interze Mediolan. Chilijczyk już w Arsenalu słynął z dobrej gry na pianinie. Dawał krótkie występy podczas różnych wydarzeń organizowanych przez klub. Jednak jego najsłynniejszy występ muzyczny to epizod podczas spotu ogłaszającego jego transfer do Manchesteru United. Przez jego koszmarne statystyki w barwach Czerwonych Diabłów żartowano z Sancheza, że gra na pianinie na tym klipie była jego najlepszą w Manchesterze.

Chłopak z gitarą…

Skoro już jesteśmy przy byłych zawodnikach Arsenalu, nie sposób zapomnieć o Tomasie Rosickym. Jak opowiadał Wojciech Szczęsny, Czech miał własne studio i po treningach poświęcał wolny czas na tworzenie muzyki, którą później puszczał kolegom z drużyny. Równie dobrze jak z piłką obchodził się z gitarą, więc w północnej części Londynu mogła powstać nie najgorsza kapela. A na pewno taka, która zgromadziłaby szerokie grono publiczności. Do Szczęsnego za fortepianem i Rosicky’ego z gitarą mógłby dołączyć rodak tego drugiego – Petr Cech, który usiadłby przy perkusji.

Czeski golkiper pochwalił się swoimi umiejętnościami w Internecie grając do piosenki pt. „Walk” zespołu Foo Fighters. Później okazało się, że też prowadzi swój kanał na Youtubowy, na którym wrzuca covery utworów słynnych rockowych zespołów. Poza wspomnianymi Foo Fighters odtwarzał muzykę Coldplay czy System of a Down. Wśród internautów filmiki Cecha cieszą się sporą popularnością.

Marcin-Budzinski-w-barwadch-Melbourne-City-FC Sport i muzyka, czyli śpiewający i rapujący piłkarze.

Poza Rosicky’m miłośnikiem gitary jest obecny szkoleniowiec West Bromwich Albion – Slaven Bilić. Były piłkarz reprezentacji Chorwacji grał w zespole z pogranicza rocka i metalu o nazwie Rawbau. Gdy prowadził reprezentację Chorwatów nagrał wraz ze swoją kapelą specjalną piosenkę, która stała się hymnem kadry Bilicia podczas Euro 2008.