Legendarne zmiany w piłce nożnej

Rezerwowi, którzy odmienili przebieg meczu

Często w futbolu trenerzy głowią się nad tym kogo wystawić do podstawowego składu. Utarło się, że skoro ktoś się w nim znalazł to musi być w tym momencie najlepszy, a rezerwowi to po prostu zamienniki gorszej jakości. Nie jest to jednak takie proste. Zawodnicy wchodzący z ławki mogą dać bowiem kluczowy impuls, który wpływa na losy spotkania. Mogą też sami przesądzić o wyniku zdobywając bramkę, bądź dogrywając ostatnie podanie. Rola rezerwowego nie jest łatwa, bo choć często mówi się, że wchodzi się na podmęczonych rywali, to w przeciwieństwie do nich jest się nierozegranym. Trzeba dobrze wejść w mecz, poczuć piłkę i pewność siebie, a gracze znikający po pojawieniu się na murawie dobrze wiedzą, że nie jest to takie proste. Istnieją jednak tacy, którzy nie tyle sprawdzili się w roli jokera, co nadali nowy wymiar terminowi „rezerwowego”. Oto najlepsi zmiennicy we współczesnej piłce.

Latający Hoender pofrunął do finału

Na Camp Nou Barcelona bezdyskusyjnie ograła Liverpool 3:0 i była w wymarzonej sytuacji przed meczem rewanżowym Ligi Mistrzów na Anfield Road. The Reds żeby myśleć o cudownym powrocie musieli szybko zacząć odrabiać straty z Hiszpanii. Mało kto wtedy myślał, że come back w starciu z „Dumą Katalonii” jest w ogóle możliwy. Okazało się, że jednak jest. Już w siódmej minucie do siatki Barcy trafił Divock Origi i plan A, został zrealizowany. Trzeba było pójść za ciosem, ale do przerwy nic więcej się nie wydarzyło, a wynik pozostał bez zmian. W drugiej odsłonie na placu gry zameldował się Georginio Wijnaldum w miejsce Andy’ego Robertsona, więc sygnał był jasny. Zdjęcie obrońcy i wpuszczenie pomocnika oznaczały, że Jurgen Klopp stawia wszystko na jedną kartę. Nikt nigdy w żadnym wymiarze i w żadnej galaktyce nie przewidziałby, że Holender dziesięć minut później będzie miał już dublet na koncie i wyrówna stan dwumeczu.

Wijnaldum walnie przyczynił się do jednego z największych comebacków w historii piłki nożnej, bo na sam koniec Barcę dobił Origi, wykańczając pamiętny rzut rożny wykonywany przez Trenta Alexandra-Arnolda. Liverpool dokonał rzeczy wręcz niemożliwej i wyeliminował Barcelonę, wracając tym samym z piekła do nieba. To The Reds zakwalifikowali się do finału Champions League, który ostatecznie wygrali, więc holenderski piłkarz miał swój udział w historycznym wyczynie, a jednocześnie pomógł w zdobyciu najważniejszego trofeum w Europie.

georginio-wijnaldum-liverpool Legendarne zmiany w piłce nożnej

Niechciany piłkarz, który przypieczętował triumf

Rok wcześniej Liverpool nie mógł być tak szczęśliwy. Spotkał się w finale z Realem Madryt, ale głównie za sprawą Lorisa Kariusa, nikt z The Reds nie będzie wspominał tamtego wieczoru pozytywnie. Do przerwy na Stadionie Olimpijskim w Kijowie kibice nie oglądali goli, za to zacięty mecz. Zaraz po powrocie na boisko Karius podarował gola Karimowi Benzemie i Real wyszedł na prowadzenie. Szybko wyrównał Sadio Mane, więc mecz mógł się rozpocząć od nowa, ale wtedy Zinedine Zidane dokonał najważniejszej zmiany w tamtym finale. Zdjął z boiska Isco, a za niego wpuścił Garetha Bale’a. Walijczyk był doskonale przygotowany do tego meczu, bo nie zdążyły upłynąć trzy minuty, a on miał już na swoim koncie bramkę i to nie byle jakiej urody.

Marcelo dośrodkował z lewej strony i mogło wydawać się, że nieco niedokładnie i za plecy napastnika Los Blancos, ale Bale popisał się kapitalną przewrotką, którą nie dał najmniejszych szans bramkarzowi. 20 minut później walijski piłkarz do spółki z golkiperem rywali przypieczętowali wygraną Realu. Bale uderzył z dystansu, pozornie niegroźnie i w środek bramki, ale piłka jakimś sposobem przechytrzyła Kariusa i znalazła drogę do bramki Liverpoolu. „Królewscy” wygrali tamto spotkanie 3:1 i sięgnęli po trzeci z rzędu tytuł mistrzów kontynentu.

LewanGoalski potrafi dokonać rzeczy niemożliwych

To zestawienie nie mogło ujrzeć światła dziennego bez polskiego akcentu. Pep Guardiola postanowił, że 22 września 2015 roku w spotkaniu z Wolfsburgiem w Monachium, nie wystawi do składu Roberta Lewandowskiego. Ta decyzja doprowadziła to napisania złotej historii i pobicia kilku światowych rekordów, a właściwie spowodowała to dopiero korekta tej decyzji, czyli wprowadzenie Polaka w przerwie meczu. Wynik brzmiał 0:1 dla ekipy „Wilków”, więc Guardiola potrzebował kogoś, kto odwróci losy tego starcia. Jednak nawet Hiszpan nie spodziewał się, że odwrócą się one tak szybko, z tak dużą nawiązką i to za sprawą jednego zawodnika.

Sześć minut po wejściu Lewy otrzymał piłkę przy szczęśliwej akcji Thomasa Muellera i jedyne co mu pozostało to wpakować ją do sieci. Piłkarze gości na tyle nieudanie rozpoczęli od środka, że futbolówka niemal natychmiast trafiła do Lewandowskiego. Polski napastnik odwrócił się z nią, poprawił jej ułożenie i nieatakowany przez nikogo huknął prosto do bramki Diego Benaglio. To już robiło wrażenie, ale hattrick zdobyty trzy minuty później wprawił wszystkich na stadionie
w osłupienie. Zdobyty co prawda na raty, ale nikogo ze zgromadzonych to nie obchodziło. Obrońcy Wolfsburga mogli już w takim momencie zorientować się na kim powinni skupić swoją uwagę, ale chyba byli w takim szoku, że mało co do nich docierało. Dowodzi tego czwarty gol Lewego w 57. minucie. Dopadł do bezpańskiej piłki w polu karnym i potężnym wolejem załadował ją pod poprzeczkę. Zwieńczeniem tego wejścia smoka był piąty gol w dziewięć minut. Dośrodkowanie Mario Goetze spadło dokładnie w miejscu gdzie był polski napastnik, a ten ekwilibrystycznymi nożycami wbił gwóźdź do trumny przeciwników. Cytując słowa angielskiego komentatora: „Po prostu nie możesz być tak dobry”.

georginio-wijnaldum-liverpool Legendarne zmiany w piłce nożnej

Joker najwyższej klasy

Wejść z ławki w najważniejszym możliwym meczu w futbolu i zrobić różnicę nie jest łatwo. Wejść i zrobić decydującą różnicę, to już jest bardzo trudne. Dokonał tego ten, który już pojawił się w tym tekście, ale na razie tylko jako asystent. W finale mundialu w Brazylii w 2014 roku spotkały się Niemcy i Argentyna. Dwie najlepsze drużyny tamtego turnieju. Spodziewano się zaciętej rywalizacji i taka też była. Sęk w tym, że brakowało w niej goli. Regulaminowy czas upłynął pod znakiem remisu i konieczna była dogrywka. Tuż przed zakończeniem podstawowego czasu Miroslav Klose został zmieniony przez Mario Goetze. Filigranowy pomocnik miał odegrał kluczową rolę w finale mistrzostw świata.

Pierwsza połowa dogrywki dalej nie przyniosła bramek, więc większość kibiców sądziła, że mecz rozstrzygnie seria „jedenastek”. Wtedy do akcji weszło dwóch rezerwowych. Andre Schurrle, który pojawił się na boisku już w 32. minucie dograł z lewego skrzydła do niepilnowanego Goetze, a ten w pozornie trudnej sytuacji przyjął piłkę klatką piersiową i natychmiastowo oddał strzał, który przyniósł Niemcom tytuł najlepszej drużyny na świecie.

Piłka nożna przynosi mnóstwo emocji, ale okazuje się, że w meczu bierze udział więcej niż jedenastu graczy. Ci którzy jak to się mówi „grzeją ławę” też mogą przyczynić się do zmiany wyniku i czasem może się okazać, że to oni z tych pozostających w cieniu, staną się tymi najważniejszymi. Takie historie tylko podkreślają piękno tej dyscypliny i miejmy nadzieję, że przy najistotniejszych potyczkach jeszcze nie raz będziemy świadkami podobnych wydarzeń. Niech zwycięża futbol.