„Kotleszka gate”, czyli afera, która poruszyła całe środowisko sportowe

Początek 2021 roku przyniósł wielkie zamieszanie w świecie sportu. Dziennikarz sportowy – Adam Kotleszka został głównym bohaterem afery zwanej w internecie „Kotleszka gate”. Pracownik Weszło FM i Kanału Sportowego oskarżany jest o podbudowywanie swojego wizerunku przez fałszywe konta w mediach społecznościowych. Osoby związane ze sportem, jak i internauci mają podzielone zdania na temat całego zajścia. Pewne jest, że cała sytuacja zyskała ogromny rozgłos i każdy, kto w najmniejszym stopniu interesuje się sportem, musiał o niej usłyszeć. Głos w sprawie Kotleszki zabrali jego współpracownicy oraz liczne osoby z branży. Sytuacja jest rozwojowa i ciągle czeka na swój finał.

Kim jest Adam Kotleszka?

Adam Kotleszka jest polskim dziennikarzem sportowym i komentatorem. Wiele osób zna go w szczególności z Magazynu Lig Egzotycznych – tam opowiada o niszowych ligach piłkarskich na świecie w akompaniamencie zaproszonych gości. Udziela się w wielu mediach, a od 2015 roku związany jest z Eurosportem. Dwa lata temu zaczął z kolei współpracę z TVP Sport oraz Weszło FM. Jego ulubioną dyscypliną jest oczywiście piłka nożna, ale w kręgu jego zainteresowań są również sporty walki, czy nawet sporty ekstremalne. 

Od czego rozpoczęła się  afera?

Całą sytuację zainicjował Łukasz Wiśniowski i Kuba Polkowski we fragmencie programu „Foot Track”, którego są prowadzącymi. Wspomnieli oni o jednym koledze z branży, który tworzy nieuczciwą konkurencję. Schlebiając samemu sobie w mediach społecznościowych poprzez fikcyjne konta, utworzone na potrzebę wypromowania własnej osoby oraz kupowanie fanów. Dziennikarze nie chcieli podać konkretnego nazwiska, ale podkreślili, że osoba, która to obejrzy, będzie wiedziała, że to o nią właśnie chodzi i powinna się wstydzić swoich nieetycznych działań. Według Wiśniowskiego jednym z dowodów mogą być fałszywe konta w serwisie YouTube, na którym można sprawdzić historię komentarzy. Wszystkie pochlebne słowa dotyczyły jednej osoby.

Po wznieceniu pożaru przez Wiśniowskiego i Polkowskiego, oliwy do ognia dolał jeden z użytkowników Twittera o nazwie @Pakul, który podzielił się po programie screenami, o których dziennikarze wspomnieli podczas odcinka „Foot Trucka”. Najsłynniejszym fikcyjnym kontem, z którego wypływały różne wychwalające komentarze w stronę Adama Kotleszki, był Marco Gaccio – był, gdyż niedługo po rozpoczęciu afery jego profil został usunięty. Samych „fejk kont” miało być jednak znacznie więcej. Poniżej przykładowe wpisy, które według opinii wielu miał pisać sam dziennikarz Weszło FM i TVP Sport.

marco-gaccio-stanowski-1024x976 „Kotleszka gate”, czyli afera, która poruszyła całe środowisko sportowe
marco-gaccio-stanowski-1024x976 „Kotleszka gate”, czyli afera, która poruszyła całe środowisko sportowe

Stanowiska wobec afery z Adamem Kotleszką

Sportowa część internetu została podzielona na dwie części – ludzi oburzonych domniemanym zachowaniem Kotleszki oraz osób mu przychylnych. Taka klasyfikacja doprowadziła oczywiście do licznych tarć. Przykładem może być wymiana zdań pomiędzy wspomnianymi prowadzącymi „Foot Truck” a Markiem Szkolnikowskim, który zaciekle bronił swojego współpracownika, oskarżając Wiśniowskiego i Polkowskiego o zniszczenie człowieka bez stuprocentowych dowodów. Łukasz Wiśniowski nie pozostał dłużny, odpowiadając na wyraźne stanowisko Szkolnikowskiego.

marco-gaccio-stanowski-1024x976 „Kotleszka gate”, czyli afera, która poruszyła całe środowisko sportowe

W sprawie całej afery głos zabrał także Krzysztof Stanowski – założyciel portalu Weszło.com. W swoim oświadczeniu podkreśla brak stuprocentowych dowodów w całej sprawie. Oto jego treść:

marco-gaccio-stanowski-1024x976 „Kotleszka gate”, czyli afera, która poruszyła całe środowisko sportowe

Osoby niezwiązane ze środowiskiem sportowym, będące internetowymi obserwatorami zdarzenia również były niezgodne co do całej sytuacji. Część osób współczuła Adamowi Kotleszce całej sytuacji, podkreślając jego kunszt dziennikarski. Druga część z kolei zdecydowanie zaatakowała dziennikarza, powołując się na brak etyki zawodowej i stwarzanie nieuczciwej konkurencji innym osobom z branży. Nie zabrakło także memów i innych wytworów kreatywnych użytkowników mediów społecznościowych.

Głos zabrał nawet główny aktor tej sztuki – Adam Kotleszka. Zaprzeczył on posiadaniu fałszywych kont i pochlebnym komentowaniu własnej osoby. Sam wpis jednak szybciej zniknął, niż się pojawił, co może wydawać się co najmniej lekko zastanawiające.  

Możliwe scenariusze „Kotleszka gate”

Cała sytuacja nie jest jasna. Wiele reakcji, fałszywych komentarzy i brak stanowczej reakcji Adama Kotleszki może świadczyć, że zarzuty wobec jego osoby są prawdziwe. Jeśli faktycznie nie byłby zamieszany w sztuczne podbijanie swojej popularności, bez problemu wypowiedziałby się na temat całej sytuacji i ustosunkował się jasno, wyjaśniając poniekąd całe zamieszanie. Zastanawiać mogą także wypowiedzi jego współpracowników, którzy nie zawsze byli przekonani co do obrony jego osoby. Jeśli nawet oskarżenia okazałyby się prawdą, pojawia się pytanie, czy reakcje niektórych osób są zasadne i marketing szeptany jest powodem do całkowitej dyskredytacji.

Oczywiście afera może być również próbą ataku na dziennikarza, uknutą przez nieżyczliwe mu osoby. Jak powszechnie wiadomo w walce o sławę i pieniądze, mało kto powstrzyma się od nieuczciwych zagrań. Równie dobrze komentarze mogły zostać regularnie dodawane przez osobę, która celowo wznieciła taką sytuację, by doprowadzić do zamieszania wokół Adam Kotleszka. Posty użytkowników Twittera, wydają się czasem tak spójne i proste, że trudno podejrzewać o podbudowywanie wizerunku w tak banalny sposób zawodowego dziennikarza.