Dennis Praet – Historia Prawdziwa

Jakim piłkarzem jest belgijski pomocnik?

Sezon 2019/2020 cechuje się wieloma niespodziankami. Niektóre drużyny, które powinny walczyć o wyższe cele, utknęły w kryzysie. Z kolei inne grają ponad oczekiwania i zadają kłam przedsezonowym przewidywaniom. Do pierwszej grupy należy włoska Sampdoria, która z reguły była traktowana jako drużyna środka tabeli Serie A, aspirująca do jej górnej połowy. W pogoni za sukcesem oraz kwalifikacją do europejskich pucharów coś się wykoleiło i w obecnym sezonie Blucerchiati obijają się o strefę spadkową. Przez kilka kolejek okupowali nawet ostatnią pozycję
w lidze, ale w ostatnim czasie udało im się wygrzebać z otchłani.

Do drugiej grupy można śmiało przypisać Leicester City, które przejęło pałeczkę od Manchesteru City w deptaniu po piętach Liverpoolowi. The Foxes raczej nie mają szans powtórzyć swojego mistrzowskiego sezonu, ale jak najbardziej mogą mierzyć w czołową czwórkę i awans do Ligi Mistrzów. Co łączy słabą formę Sampdorii i dobrą postawę Leicester? Postać Dennisa Praeta, który latem przeniósł się z Włoch do Anglii za kwotę 21 milionów euro. Belgijski pomocnik z perspektywy czasu może stwierdzić, że podjął słuszną decyzję, ale czy to on miał taki wpływ na „Sampę” i teraz ma na „Lisy”, by mówić o nim, że jest kluczowym czynnikiem takiego obrotu wydarzeń.

Skąd się wziął Dennis Praet?

Urodził się 14 maja 1994 roku w belgijskim Leuven. Jako dziecko już trenował w lokalnych drużynach, a w wieku ośmiu lat dołączył do akademii Genku. Tam spędził siedem lat przechodząc kolejne szczeble w juniorskiej hierarchii i przy okazji wzbudzając swoją grą zainteresowanie takich zespołów jak Arsenal, Barcelona czy Ajax. Ostatecznie jednak w dorosłej drużynie Genk nie zagrał i jednocześnie odrzucił zapędy wielkich zagranicznych klubów. Zdecydował się dołączyć do Anderlechtu, gdzie zaczynał od zespołu do lat 19, by wkrótce stać się częścią seniorskiej kadry. Zanim jednak do się stało zdołał zgarnąć statuetkę dla najlepszego zawodnika w młodzieżowym turnieju Future Cup, gdzie między innymi rywalizowały zespoły Ajaxu i Bayernu Monachium.

Praet zadebiutował w pierwszej drużynie w wieku 17 lat w rozgrywkach pucharu Belgii. Anderlecht pokonał Lommel United 4:0, a młodziutki pomocnik zaliczył dwie asysty. W następnej rundzie pucharu klub z Brukseli odpadł z amatorami z Rupel Boom FC, przegrywając 1:2, ale to wtedy swojego pierwszego oficjalnego gola strzelił Dennis. Ledwie miesiąc od pierwszego pucharowego meczu nasz bohater zadebiutował również w Jupiler Pro League, choć tylko jako zmiennik. Regularnie zaczął występować w fioletowo-białych barwach dopiero od kolejnego sezonu, czyli 2012/2013.

W swoim pierwszym pełnym sezonie obronił z Anderlechtem tytuł mistrza Belgii i zaczął swoją przygodę w Lidze Mistrzów. Zdobył też bramkę w wygranym 3:2 Superpucharze Belgii z Lokeren. Można powiedzieć, że jego przygoda w tym klubie rozpoczęła się na dobre. W sumie rozegrał 40 spotkań, w których strzelił sześć bramek i zanotował osiem asyst. Niezły bilans jak na 18-latka. Kolejny etap z Champions League był nieudany, ale na krajowym podwórku ponownie nie było nikogo lepszego. Praet potwierdził swoją formę i tym razem w 46 meczac, pięciokrotnie trafiał do siatki i dziewięć razy obsługiwał kolegów ostatnim podaniem. Przypieczętował też bramką zwycięstwo w rundzie finałowej nad Lokeren, czym zapewnił Anderlechtowi 33 tytuł mistrzowski, a jednocześnie trzeci z rzędu.

Najlepszą kampanią w wykonaniu belgijskiego pomocnika był sezon 14/15 mimo że klub ze stolicy nie obronił wtedy tytułu mistrza. Indywidualnie wykręcił najlepsze liczby mimo kontuzji pleców, która wyeliminowała go ze sporej części spotkań. I tak wystąpił w 39 meczach, w których przyczynił się do zdobycia aż 20 goli (9 bramek + 11 asyst). W swoim ostatnim sezonie w barwach Les Mauve et Blanc potwierdził swoją klasę i w 46 meczach strzelił sześć bramek i dołożył dziewięć asyst. Wiadomo było, że w Jupiler Pro League osiągnął już sufit możliwości i żeby dalej się rozwijać, musiał odejść do mocniejszej ligi.

Transfer do Serie A i nowa rzeczywistość

Wtedy z ofertą przyszła Sampdoria, która wyłożyła za zawodnika osiem milionów euro i Praet przeniósł się na Półwysep Apeniński. 22-letni pomocnik z miejsca wszedł do składu „Sampy”, ale początki nie były łatwe. W Belgii był ofensywnym graczem drugiej linii, czyli tak zwaną „dziesiątką”. We Włoszech przerobiono go na bardziej defensywnego rozgrywającego, czyli na pozycję numer osiem. Nie miał już takiej swobody w poczynaniach ofensywnych, a większą uwagę musiał poświęcić obronie. W klubie z Genui wygrał tylko jedno ze swoich pierwszych ośmiu spotkań i pewnie przeszło mu przez głowę, że może przeprowadzka nie była dobrym pomysłem.

Dennis-Praet-19-800-445 Dennis Praet - Historia Prawdziwa

Później jednak się to odmieniło i zarówno Sampdoria zaczęła wygrywać, a Praet lepiej grać. Ostatecznie licząc wszystkie rozgrywki zaliczył 36 występów, strzelając jednego gola i dokładając jedną asystę. Już po pierwszym sezonie było wiadomo, że jeśli chodzi o liczby, szału nie będzie. Trzeba było porzucić indywidualne statystyki na rzecz drużyny i należy przyznać, że przeszedł tę transformację bez większych problemów. Zespół Marco Giampaolo też na tym skorzystał. Poprzednią kampanię skończyli na 15. miejscu, z Praetem o pięć pozycji wyżej. Kolejne sezony potwierdziły zarówno to, że rola Belga różniła się od tej w Anderlechcie, ale także jego wpływ na włoską drużynę.

W sezonie 17/18 rozegrał w sumie 35 spotkań, które znów zaowocowały tylko jednym golem oraz dwiema asystami. Sampdoria zakończyła rozgrywki Serie A na dziewiątej lokacie, więc niewielki progres został osiągnięty. Praet robił dobre wrażenie i kolejny sezon miał być przełomowy dla niego i całego klubu. Niestety tak się nie stało. Ponownie na finiszu byli dziewiąci, a Belg w 37 meczach strzelił dwa gole i zaliczył trzy asysty. Piłkarz wciąż robił postęp, ale drużynę jako całość dopadła stagnacja i postanowił, że to czas zrobić kolejny krok naprzód. Trener Sampaoli również opuścił Stadio Luigi Ferraris, co tylko przyspieszyło decyzję Praeta o odejściu.

Wyspiarski styl i dobre dopasowanie

W sierpniu 2019 roku w mediach pojawiła się informacja o zakontraktowaniu przez Leicester belgijskiego pomocnika. Sampdoria otrzymała za niego zapłatę w wysokości 20 milionów funtów, co w dzisiejszych czasach patrząc na rynek transferowy wydawało się wręcz promocją. Praet podpisał pięcioletni kontrakt, co podkreślało długofalowy plan klubu związany z tym zawodnikiem. Belg powoli był wprowadzany do zespołu „Lisów” rywalizujących między z innymi z Evertonem. W drużynie Brendana Rodgersa nie ma pewniaków, którzy graliby wszystko od dechy do dechy. Dennis Praet nie jest wyjątkiem. Tylko jedno spotkanie od początku sezonu rozegrał w pełnym wymiarze czasowym. Mimo to woli być częścią układanki, która funkcjonuje znakomicie i osiąga wyniki ponad stan, niż stanowić o sile zespołu, który nie może przeskoczyć określonego poziomu.

Leicester zyskało Dennisa Praeta i zaczęło wyglądać dużo lepiej niż w poprzednich latach. Ostatnie trzy sezony The Foxes to miejsca 12. i dwukrotnie dziewiąte. Mimo to Belg zdecydował się na przenosiny do silniejszej ligi i tym razem podjął świetną decyzję. „Lisy” ponownie robią za rewelację rozgrywek i zajmują aktualnie drugie miejsce w Premier League. Na półmetku rozgrywek powinni zmienić swoje cele na ten sezon i otwarcie mówić o zakwalifikowaniu się do Ligi Mistrzów. A co się stało z Sampdorią po odejściu Praeta? Blucerchiati walczą o odbicie się od dna tabeli i teraz zajęcie klasycznie miejsca w środku stawki, będzie uznane za sukces.

Dennis Praet jest dobrym przykładem tego jak wiele może znaczyć jeden zawodnik w kontekście całego zespołu. Po opuszczeniu Włoch „Sampa” zauważalnie obniżyła loty. Zaś po przeprowadzce do Anglii, The Foxes wznieśli się na wyżyny swoich możliwości. Na pewno bardziej różnicę odczuła Sampdoria, ale sam zawodnik zaznaczył, że nie ma zamiaru wracać do Włoch mimo że teraz gra mniej. Warto obserwować jak rozwinie się kariera reprezentanta Belgii, bo wiele wskazuje na to, że znów wróci do gry w Champions League.