Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa

Afera tajska to bez wątpienia hit Internetu i urosła do o wiele większych rozmiarów niż ktokolwiek mógłby początkowo przypuszczać. Mateusz Borek z pewnością należy do najlepszych komentatorów sportowych w Polsce. Wielu kibiców zalicza go również do grona najpoważniejszych opiniotwórców świata sportu i szanuje jego zdanie. Spokojnie można powiedzieć, że to jedna z najbardziej popularnych osób z około sportowego otoczenia w naszym kraju. Wieloletnia kariera została jednak mocno naruszona. Rysa na szkle pojawiła się stosunkowo niedawno i wydawało się, że skutecznie zamieciono to pod dywan. Internet jednak nie wybacza, a już na pewno nie zapomina. Nadszarpnięcie wizerunku było związane z chwilą nieuwagi i wszyscy dowiedzieli się o czymś, czego nie miał zobaczyć nikt. Dziś afera tajska kojarzona jest przez większość sieciowej społeczności.

Pechowe zdjęcie Borka

Cała afera tajska zaczęła się od przypadku, a miało to miejsce w pierwszej połowie 2019 roku. Mateusz Borek był swego czasu na wakacjach w Tajlandii, w krótkim odstępie czasu spotkał się również z polskim bokserem – Adamem Kownackim. Dziennikarz postanowił zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Adamem, a następnie wrzucić je do mediów społecznościowych. Pech chciał, że zrobił screena Iphone’em, gdzie podczas wyświetlania fotografii na dole wyświetla się pasek z galerią pozostałych zdjęć. Screenshot trafił do Internetu, jednak długo w socialach Borka nie powisiał. Wszystko z jednego prostego względu.

Redaktor zdał sobie sprawę, co znajdowało się na pozostałych miniaturkach w galerii. Widniały tam jego selfie z łóżka, zdjęcia przyrodzenia oraz fotki niezidentyfikowanej kobiety, a raczej jej biustu. Tutaj należy zaznaczyć, że najprawdopodobniej nie była to żona Mateusza Borka i stąd całe zamieszanie. Gdyby to była ona, zapewne nie byłoby później żadnej afery, co najwyżej śmiechy i uszczypliwości, które po krótkim czasie wszystkim by się znudziły. Jak wiadomo, na tym się jednak nie zakończyło i największy szum miał dopiero nadejść. Na dłuższy czas jednak sprawa ucichła. W mediach raczej nikt specjalnie nie podniósł tego tematu i wydawało się, że sprawa niefortunnego zdjęcia Mateusza Borka przepadła. 

zdjecie-afera-tajska Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa

Skąd nazwa – afera tajska?

Jak wspomniano wyżej, afera tajska została stworzona i nakręcona w głównej mierze przez internautów, ale reakcja samego Mateusza Borka też wpłynęła na jej odbiór w społeczeństwie. Nazwa powstała ze względu na zbieżność w czasie wrzuconego zdjęcia oraz pobytu komentatora na wakacjach w Tajlandii. Później okazało się jednak, a właściwie sam dziennikarz to stwierdził, że całe zajście nie ma nic wspólnego z Tajlandią. Część ludzi przyjęła taką informację z pobłażaniem, a część zaakceptowała tę wiadomość i przechrzciła nazwę na “aferę Borka”. Faktem jest, że lepiej przyjęła się pierwotna wersja i to ona jest bardziej znana. Przejdźmy jednak do sedna sprawy i tego, dlaczego to wszystko urosło do tak wielkich rozmiarów (jak kopyto Borka).

Najman, afera tajska i kopyto Borka

Początek kwietnia 2020 roku, czyli około rok od wycieku niepożądanych zdjęć do sieci. Jednocześnie pierwsze tygodnie działalności Kanału Sportowego w polskim Internecie. W dobie pandemii hitem są Hejt Parki, czyli nowość na platformie YouTube, gdzie zapraszani są goście i żądni interakcji widzowie mają możliwość kontaktu telefonicznego oraz poprzez czat na żywo. Po dziesięciu wyemitowanych odcinkach przyszła pora na nr 11. Hit, o którym wielu mówiło długo przed, a o którym będzie się jeszcze mówiło bardzo długo po nim. Do programu został zaproszony Marcin Najman, czyli postać powszechnie znana, choć nie przez wszystkich lubiana. Naprzeciw niego miał usiąść człowiek o podobnej reputacji – Krzysztof Stanowski. Dziennikarza również zna bardzo wiele osób i bardzo duża część niespecjalnie go lubi. Miał przyjść i w końcu się pojawił.

Choć program rozpoczął się od dialogu prowadzącego Mateusza Borka z Marcinem Najmanem, po około 30 minutach się to zmieniło. Do studia i nadawanego na żywo Hejt Parku wkroczył Stanowski i z marszu włączył się do dyskusji. Ta była żywa, nie brakowało w niej zaczepek, ripost, a nawet rękoczynów. Jednak nie odbiegajmy od tematu. Co wspólnego mają Hejt Park: Najman vs Stanowski z aferą tajską? Trzy słowa – „Roman ze Złotoryja”. Po godzinie programu do studia dodzwonił się jeden z widzów, który tak właśnie się przedstawił prowadzącym i reszcie oglądających. Najpierw zwrócił się do Krzysztofa Stanowskiego, któremu zarzucił stronniczość i lizusostwo w kontekście byłego prezesa Legii Warszawa Bogusława Leśnodorskiego oraz prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Po uzyskaniu odpowiedzi skierował się do Marcina Najmana. To, co wtedy nastąpiło, odkopało całą aferę Borka, zaś sposób nawiązania do tego tematu był istnym majstersztykiem.

Gość zadał na tyle pokrętne pytanie, żeby nie spytać wprost, ale żeby każdy choć trochę znający temat połapał się o co chodzi. W zapytaniu użyto nazwiska Andrzeja Gołoty i teoretycznej sytuacji, w której były pięściarz leci bez swojej żony do Tajlandii, a na miejscu wymienia erotyczne zdjęcia z inną kobietą i później okazuje się, że te fotki wyciekają do mediów społecznościowych. Jest to oczywiste nawiązanie do sytuacji związanej ze zdjęciami udostępnionymi przez Mateusza Borka. Najman nie odpowiedział na to pytanie, tylko od razu stwierdził, że jest to zaczepka w stronę komentatora sportowego. Borek natychmiast uciął temat, mówiąc że dzwoniący pomylił odwagę z odważnikiem i podziękował mu za telefon.

Następnie po ataku śmiechu Najmana i zarzucie Borka, który spytał czy to było śmieszne, przechodzimy do wątku “kopyta”. Marcin Najman stwierdził, że dziennikarz nie ma się czym przejmować, bo: i tutaj cytat “wszyscy zazdrościli, takie kopyto pokazałeś!”. Wątpliwości zostały rozwiane i wszyscy wiedzieli już o co chodzi, a ci którzy byli kompletnie zaskoczeni przebiegiem całej konwersacji, mogli szybko sprawdzić sobie podłoże tej afery. Ten Hejt Park już w momencie transmisji na żywo pobił wszelkie rekordy kanału, a dziś pokonał już barierę 5 milionów wyświetleń na YT. Jeśli ktoś sobie zaplanował, żeby nawiązać do afery Borka na oczach jak największej publiczności, to nie mógł sobie wybrać lepszego momentu. Trzeba też pamiętać o tym, że w tamtym okresie nie było łatwo dodzwonić się do Hejt Parku na żywo, więc musiało się zbiec w czasie mnóstwo okoliczności, żeby afera tajska się tak rozrosła. Jak sprawy potoczyły się dalej? 

Wyjaśnienie afery tajskiej

Niespełna cztery miesiące później doczekaliśmy się wyjaśnienia afery tajskiej. Odcinek nr 57 Hejt Parku nosił nazwę: “Mati Borek wyjaśnia mity i kity”. Wszyscy widzowie mieli więc prawo sądzić, że poznają wreszcie odpowiedź na nurtujące ich pytania. Po emisji i w trakcie programu oglądający mogli czuć się zawiedzeni. Dali też temu upust w komentarzach i czuć było spory niedosyt. Jedyną nowinką, która wynikła z wywodu Mateusza Borka było to, że nie powinno się nazywać tego aferą tajską, ponieważ ta sprawa nie ma nic wspólnego z Tajlandią. Później było już tylko gorzej. Były komentator Polsatu Sport oburzył się zadanym pytaniem i ewidentnie bardzo go ono ubodło. Zaatakował osobę, która zadała to pytanie, przez co można było odnieść nie bezpodstawne wrażenie, że Borek nie ma żadnego dystansu do swojej osoby i nie udźwignął ciążącej na nim presji społeczności.

zdjecie-afera-tajska Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa

W efekcie nie dowiedzieliśmy się wiele więcej. Oficjalne stanowisko było takie, że był to przypadek, a każdy w życiu zrobił coś głupiego z czego musiał się później tłumaczyć. Mateusz Borek zrezygnował z powiedzenia wprost, kiedy miał do tego najlepszą okazję, twierdząc, że i tak Internet mu nie uwierzy. Niczego więcej nie dowiedzieliśmy się o aferze tajskiej lub jak kto woli, aferze Borka. Hasła z tymi hasztagami wciąż są często wyszukiwane w sieci, co oznacza, że ludzie oczekują jednoznacznego wyjaśnienia tej kwestii. Na ten moment się jednak nie zapowiada, aby otrzymali dodatkowe informacje, które pozwoliłyby zaspokoić ciekawość. Bardzo możliwe, że obecny stan się utrzyma i już na zawsze afera pozostanie tylko i aż aferą.

W Internecie nic nie ginie

Zdążyliśmy się już przekonać, że nawet jeśli coś przez pomyłkę zostanie umieszczone w Internecie, pozostanie tam na zawsze. Nawet jeżeli było to zdjęcie, które w social mediach wisiało zaledwie przez minutę, przy takich zasięgach jakie ma Mateusz Borek, nie mogło być inaczej. Chociaż screenshot został usunięty bardzo szybko, nie umknął uwadze internautów. Część zapisała je na swoich urządzeniach i chętnie później udostępnia większemu gronu. Biorąc pod uwagę, że afera tajska powróciła przy okazji najpopularniejszego z Hejt Parków, dowiedziało się o niej znacznie więcej osób niż wcześniej. Dziś już nic się nie ukryje, a wspomniane zdjęcia każdy może znaleźć w Internecie w bardzo łatwy sposób. Afery mają to do siebie, że pozostają aferami, dopóki nikt ich ostatecznie nie wyjaśni. Wygląda na to, że każdy ma dopisać własną historię według własnego uznania. Chyba że wreszcie ktoś przerwie milczenie i raz na zawsze przedstawi nam prawdziwą wersję zdarzeń.

Żarty internautów – memy, teksty, shoty

To, że jak już raz coś zostanie wrzucone do sieci to pozostaje tam na zawsze, wiadomo nie od dziś. Jednak ludzka kreatywność i poczucie humoru nie mają granic. To prawda, że niekiedy można przesadzić i przekroczyć pewne granice, jednak na pewno nie można przejść obojętnie wobec pomysłowości internautów. Przedstawiamy wam najlepsze żarty, memy i filmiki związane z aferą tajską:

zdjecie-afera-tajska Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa
zdjecie-afera-tajska Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa
zdjecie-afera-tajska Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa
zdjecie-afera-tajska Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa
zdjecie-afera-tajska Afera tajska: o co chodzi? Mateusz Borek i jego wizerunkowa wtopa

FAQ – afera tajska

Co to jest afera tajska?

To nazwa zajścia, które miało miejsce w Internecie, a głównym jej bohaterem jest Mateusz Borek. Komentator sportowy przez przypadek wrzucił niechciane zdjęcie ze swojej galerii do mediów społecznościowych i środowisko kibiców chciało dokładnych wyjaśnień. Jako że takowych nie było, sytuacja urosła do rangi afery.

Jak Mateusz Borek odniósł się do afery tajskiej?

Redaktor Borek stwierdził, że to przypadkowa i głupia rzecz, jednak opisał jedynie sam fakt wypłynięcia zdjęć. Nie doczekaliśmy się wyjaśnienia dotyczącego okoliczności i można jedynie się domyślać, o co chodziło.

Czy afera tajska została wyjaśniona?

Niezupełnie. Nie wiemy kto był na zdjęciach z galerii, jednak istnieją mocne podejrzenia, że nie była to żona Mateusza Borka. Wyjaśnione zostało jedynie to, że całe zajście nie miało nic wspólnego z Tajlandią.

Kto był na zdjęciach powiązanych z aferą tajską?

Nie ma takich informacji i nie można niczego zakładać z góry. Internauci twierdzą jednak, że nie była to żona redaktora Borka. Początkowo sądzono iż chodzi o kobietę z Tajlandii, jednak komentator stwierdził, że afera nie ma żadnego związku z tym krajem. Personalia tej kobiety pozostają nieznane, a oprócz niej w galerii widniały zdjęcia Mateusza Borka.